wiosna…

wiosna...

jak po każdej zimie nawet najbardziej zatwardziałej i upartej przychodzi wiosna. Zarówno w przyrodzie jak i w życiu. Drzewa kwitną, ptaszęta kwilą i dbają o nowy przychówek, tak też ludzie zaczynają jaśniej patrzeć na świat. Ślubny już skomentował “wysyp ciężarówek” co ja skwitowałam krótkim “tak jest co roku:)”. Minka szaleje i mogłaby pół dnia spędzać na podwórku. Niestety nijak się ma do możliwości technicznych(remont i sprzątanie po nim) jak i mobilnych rodziców(ślubny na zmiany a ja rosnę:P). Pierwsze efekty remontu już widać i oby to się utrzymało. Większa szansa na odespanie nocek i mniej stresowe gotownie obiadu-ew. hałasy około garnkowe-w trakcie drzemki Młodej plus brak konieczności kładzenia się tuż po 22 żeby się nie obudziła.

Obrazek wiosenny powstał lata całe temu w serii obrazków tematycznych. Na szczęscie nie powodował frustracji ani nie sprawiał problemów. Ot czysty relaks. I choć wiosna pełną parą to za oknami jakoś chłodno a ja siedzę z szydełkiem nad akrylowym kocykiem dla Okruszka. Taka mała prywatna schiza drugiego dziecka. Jako młodsza donaszałam ciuchy po bracie i kuzynkach(wcale mi to nie przeszkadzało lubiłam mieć ciut za duże ciuchy), które choć nigdy nie były zniszczone to jednak nie były “moje”. Więc wymyśliłam sobie że każde dziecko powinno mieć coś wyłącznie swojego. Takiego czego nikt inny mieć nie będzie czyli najlepiej ręcznie zrobionego. Wykminiłam sobie kocyki i choćbym miała jeszcze 20 zrobić to zrobię. Ręczny kocyk ma Minka i córcia kuzynki niech więc ma i Okruszek. Kuzynka Ślubnego ma obiecany kocuś dla maleństwa i dostanie go jak już bedziemy wiedzieli że jest dla kogo bo póki co bezdzietna. Nawet Szwagierka zamówiła sobie kocyk zachwycona kocykiem Młodej.Jeszcze tylko nie mam jego zdjęcia bo już jej służy kolorowym ciepełkiem. Zdjęcia kocyków będę umieszczać sukcesywnie jak tylko skończę obecnie zaczęty. Po kocyku miałam wrócić do krzyżyków choć kuszą mnie coraz ładniejsze włóczki i kordonki oraz chęć zrobienia czegoś dla siebie samej. Jakaś tunika czy sweterek… choc pewnie jak zwykle spali to na panewce i mój słomiany zapałnie przebije sie przez cieniutkie niteczki kordonków i wielkość formy(rozm. 40-42). Zobaczymy może tym razem się zmobilizuję. Dam znać. Tymczasem kończę bo Młoda coś kwęka(jednak stukanie w klawisze słychać przez cienką ścianę z kartongipsu).
Buziaki i słodkich snów M.

Advertisements
Image | This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s