Lato:)

Lato:)

Podobno w tym roku ma być wyjątkowo chłodne… cóż jakiekolwiek by nie było dla mnie i tak będzie pełne wrażeń. Nawet mimo braku jakichś wyśnionych wojaży urlopowych. Poza tym kto powiedział, że w ogóle trzeba gdzieś wyjeżdżać na dłużej? Jakby nie można było miło spędić wakacji(tudzież urlopu) bez ruszania na koniec świata… Nie no bez przesady. Aż taką domatorką nie jestem. Lubie sobie robić drobne przyjemności wyjazdowe jak np. jednodniowa wycieczka w góry czy do Krakowa. Fakt, że wypadają one rzadziej niż by się chciało? Życie.Obie te wycieczki “chodzą ” za mną od dłuższego czasu. wreszcie wychodzą realizację(tak jak łazanki z młodej kapusty, które rano będę dosmaczać:P). Czasem dobrze jest na coś poczekać, żeby to lepiej docenić. Byle też nie przegiąć w drugą stronę i nie pozwolić by wyczekiwana okazja minęła nas bezpowrotnie gdyż było się zbyt zajętym by ją zauważyć. Potem już tylko zostaje żal za minionym i niespełnionym. Nie lubię żałować czegoś co się nie stało więc staram się “patrzeć mózgiem” jak zwykł mawiać mój Ślubny.

Obrazek oczywiście z serii relaksacyjnej pory roku powstały lata całe temu, choć nadal cieszy tak samo jak wtedy. Kiedy powstała seria? Dokładnie nie pamiętam ale na pewno przed rokiem 2002 choć oprawa w ramki mogła być już po wspomnianym roku 2002. To był dobry czas na krzyżyki w moim życiorysie. Tworzyłam pasjami i całymi seriami. Praktycznie jeden za drugim. Mnóstwo rozdałam jako prezenty. Nie wiem czy uda mi się do nich dotrzeć i upublicznić. Niektóre przepadły bezpowrotnie gdyż kontakt z osobami obdarowanymi urwał się drastycznie i skutecznie. Jedyne czego teraz mogę żałowac to fakt, że nie fotografowałam moich prac sukcesywnie zaraz po zakończeniu. Więcej tego błędu nie popełnię i niedługo(jak dobrze pójdzie) zamieszczę fotkę moich pierwszysch w życiu poszewek na jaśki. Produkcja na maszynie(pierwsze starcie z Czerwonym Smokiem). Trzymajcie kciuki żebym wyszła z tego starcia bez uszczerbku na własnych kciukach i nie tylko:) Skąd te poszewki? Minka dostała dziś kawałek materiału w prezencie od pani Ani.
Pani Ania prowadzi mały sklepik z materiałami niedaleko dworca PKP i podarowała jej zieloną flanelcię. Jest Materiał jest tylko uszyć trzeba i to sprawnie i szybko, bo w trakcie drzemki popołudniowej. Praktycznie jedyna szansa na wyjęcie maszyny(wieczorem za duże ryzyko, że się wybudzi). Na wieczór zarezerwowane są zajęcia niemal bezgłosne jak szydełko, druty (bambusowe bo cichsze:D) czy kanwa. Tak tak. Pani Ania ma również kanwę i to w kolorze ciemnozielonym. Już mi sie zamarzył obrusik na święta (te z choinką oczywiście) dla mamy. Tylko czy wyrobię czasowo bo pomysłów pełna głowa. Tylko z czasem i samodyscypliną trochę gorzej. Spokojnie. Już nad tym pracuję:), a przynajmniej się staram.

Do poczytania już niedługo:) M.
Ps. V. dziękuję za odwiedziny komentarze. Także za te przekazane inną drogą niż blog.

Advertisements
Image | This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

One Response to Lato:)

  1. V. says:

    Ostatnimi czasy jakoś oswoiłem sobie te kontynentalne gorąca, dawniej źle działały na me samopoczucie, teraz jjest znacznie lepiej, choć chłodniejsze lato – zwłaszcza, że zanosi mi się w tym roku też pracowicie i bezurlopowo – to mi nawet odpowiada. Sztuka przystosowania. “Krzyk” postaram się jakoś należycie sfocić i przesłać do kolekcji i życzę powodzenia w familijnej archeologii swoich krzyżykowych dokonań!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s